Pełne zasiłki dla Polaków

Wraz z upływem siedmioletniego okresu przejściowego pracownicy z ośmiu postkomunistycznych państw Europy, w tym Polacy, będą korzystać z wszystkich świadczeń, jakie są dostępne dla Brytyjczyków.

 

Szacuje się, że łączna kwota takiej pomocy może sięgać 250 funtów tygodniowo. Londyn obawia się skutków tej zmiany dla budżetu, ale nic nie może zrobić.

Ponad sto tysięcy imigrantów z krajów Europy Wschodniej nabędzie prawo do pobierania pełnych zasiłków socjalnych w Wielkiej Brytanii, liczonych w dziesiątkach milionów funtów. Rząd jest zmuszony zdjąć ograniczenia nałożone na nich siedem lat temu. Koniec restrykcji w dostępie do kluczowych zasiłków nastąpi już za kilka tygodni. Ministrowie musieli przyznać, że są bezsilni i nie mogą zapobiec takiej zmianie.

Imigranci z krajów takich jak Polska i Republika Czeska zyskają prawo do pobierania następujących świadczeń: zasiłek dla poszukujących pracy (jobseeker’s allowance), samorządowy kredyt podatkowy (council tax benefit) i zasiłek mieszkaniowy (housing benefit) od maja tego roku, kiedy to zniesiony zostanie specjalny program przejściowy, wprowadzony w 2004 roku.

Koncesja ta zbiega się w czasie z – jak tego dowodzą dane statystyczne – rosnącą liczbą imigrantów z byłego bloku sowieckiego przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu pracy. Rząd niepokoi się ewentualnym wpływem tej sytuacji na budżet państwa oraz perspektywą potencjalnych nadużyć.

Każdy obywatel jednego z ośmiu krajów zyska dostęp do wspomnianych trzech zasiłków, jeśli tylko będzie w stanie udowodnić, że kiedykolwiek pracował na Wyspach, szuka kolejnej pracy i zamierza mieszkać tu dalej. W sumie te trzy świadczenia mogą wynieść do 250 funtów tygodniowo na osobę.

Urzędnicy z ministerstwa pracy i emerytur zapowiadają czujność w podejmowaniu działań dla zapobiegania nadużyciom systemu. Rzecznik resortu dodał jednak: – Musimy honorować nasze zobowiązania krajowe i zagraniczne. Jednakże konieczna jest ochrona podatników i systemu opieki społecznej przed nadużyciami. Jest to naszym absolutnym priorytetem.

Pracodawcy i organizacje walczące o prawa imigrantów z zadowoleniem przyjmują kres dotychczasowego systemu rejestracyjnego twierdząc, że był on obciążeniem dla przemysłu oraz karał słabo zarabiających imigrantów. System rejestracji wdrożono w 2004 roku, kiedy osiem krajów byłego bloku wschodniego wstąpiło do Unii Europejskiej, co doprowadziło do – wedle słów Biura Statystyki Krajowej – "największej jednorazowej fali cudzoziemców kiedykolwiek doświadczonej przez Zjednoczone Królestwo".

W ciągu ostatnich siedmiu lat rejestrowały się do pracy setki tysięcy przyjezdnych. Najwięcej, bo 224 195 osób w roku 2006. Potem liczby spadły, ale wraz z wychodzeniem Wielkiej Brytanii z recesji pod koniec zeszłego roku zaczęły ponownie rosnąć, osiągając 122 tysiące.

Rejestrację wprowadzono, ponieważ ówczesny rząd laburzystowski obawiał się, że Wielka Brytania stanie się magnesem dla osób z krajów należących do najuboższych w Europie. W momencie rozszerzenia Unii Europejskiej tylko Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja otworzyły natychmiast swoje rynki pracy dla ludzi z nowych państw, zaś rząd Partii Pracy obawiał się nadużyć w systemie zasiłków.

Dlatego cudzoziemcom z ośmiu nowych krajów zakazano pobierania jobseeker’s allowance, housing benefit i council tax benefit, dopóki nie przepracują nieprzerwanie na terenie Zjednoczonego Królestwa minimum 12 miesięcy. Zgodnie z tymi regułami do świadczeń kwalifikowało się stosunkowo niewielu, ponieważ większość prac w branży turystycznej i przy zbieraniu owoców i warzyw to zajęcia sezonowe.

Rozwiązanie to pomogło także rządowi monitorować, gdzie pracują imigranci z Polski, Czech, Słowacji, Słowenii, Węgier, Estonii, Łotwy i Litwy oraz jakiego rodzaju pracę wykonują. Dzięki temu urzędnicy byli w stanie zorientować się w kolejach losu prawie miliona przyjezdnych, jacy zarejestrowali się w systemie od rozszerzenia Unii w 2004 roku.

Ale zgodnie z prawem unijnym wszelkie ograniczenia dla obywateli nowych państw członkowskich muszą się skończyć po siedmioletnim okresie przejściowym. – Zakończenie okresu przejściowego winno być ściśle monitorowane – oświadczył sir Andrew Green z organizacji MigrationWatch, sprzeciwiającej się masowej imigracji. – Ewidentnie wystąpi ryzyko turystyki zasiłkowej, na przykład w wykonaniu Romów, którzy w Europie Wschodniej często utrzymują się z zasiłków będących tam na znacznie niższym poziomie niż w Wielkiej Brytanii.

Z kolei Don Flynn, dyrektor fundacji Migrants’ Rights Network powiedział, że dotychczasowy system rejestracji oznaczał trudności dla niektórych imigrantów, czyniąc ich podatnymi na wykorzystywanie i pozostawiając bez ochrony. – W efekcie spowolnił się proces integracji, a cudzoziemcy pracujący w najgorszych sektorach brytyjskiego rynku pracy padali ofiarą złego traktowania, nie mieli pewności stałych dochodów ani zabezpieczeń socjalnych – dodał.

 Organizacje reprezentujące pracodawców stwierdziły, że likwidacja systemu rejestracji zredukuje dotychczasową biurokrację, ponieważ pracodawca miał dotąd obowiązek sprawdzać paszport imigranta, pomagać osobom ze słabą znajomością angielskiego wypełniać formularze, a czasami płacić 90 funtów opłaty rejestracyjnej. – Najwyższy czas, by to zniesiono – powiedział Tom Hadley z Recruitment and Employment Confederation.

Minister do spraw imigracji Damian Green zapowiedział, że w przyszłości rząd obejmie okresem przejściowym i kontrolą wszystkie ewentualne nowe kraje członkowskie Unii. – Obecnie jesteśmy w trakcie olbrzymiej reformy mającej zredukować napływ imigrantów do dziesiątek, a nie setek tysięcy rocznie. Wprowadzamy nowy limit na imigrację zarobkową spoza Unii Europejskiej – poinformował.


Dodano: 01:33, 01.1.1970